Kobieta w podartych spodniach…

Przeczytałam niedawno, że kobieta w spodniach podobno nie jest kobieca. I mnie zamurowało. Czy to znaczy, że moje ukochane jeansy, które, oczywiście zmieniając co roku, noszę od czasów podstawówki? Może jestem jakaś dziwaczna, bo mam więcej tego typu prostych spodni niż drogich kiecek.

Moja koleżanka, starsza ode mnie o kilkanaście lat, z przerażeniem niedawno odkryła istnienie podniszczonych spodni z dziurami. Nie mogła zrozumieć, jak to jest, że spodnie już podarte to modny ubiór, a jeśli moje zwykłe jeansy same się podrą, są do wyrzucenia. Dla mnie, dziewczyny z najntisów, odwiecznej fanki Silverchairów i Cobaina trudno było to wytłumaczyć. Ale cóż, ona pamięta PRL, a mnie w stanie wojennym starzy nawet nie planowali.

Koleżanka uważa też, że kobieta ma wyglądać jak kobieta, a facet jak facet. Za przykład zmiany obyczajów podała… apaszkę na szyi. A na moje wytłumaczenie, że słowo krawat pochodzi właśnie od ozdobnych chust noszonych przez najemników z Chorwacji (krawat – Chorwat), obraziła się. Przecież nie jest tak, że ja i mój Misiak nosimy takie same sukienki czy identyczne kapelusze… choć byłaby to śmieszna wizja. Tak czy inaczej, mam dość stereotypów. Wiem, kiedy wyglądam ponętnie, i kiedy nie.

Lubię móc narzucić na siebie prostą sukienkę z przecenionej bawełny, skórzaną kurtkę i pobiegać z psem, i naprawdę mało mnie obchodzi, co ludzie powiedzą na temat mojego wyglądu. A jeszcze, jakby wiedzieli co JA o nich myślę… Bo to jest tak — najprawdopodobniej w ogóle o mnie zapomną, a jak zapamiętają, to chyba dobrze. Bywały takie zimy, kiedy starałam się unikać szaroburych kurtek i płaszczy. W ciemnym listopadzie na dół nakładałam tanie spodnie sztruksowe, a na górę — kolorową, wzorzystą pikowaną kurtkę. Może nie jest to „kobiece”, ale wyróżniłam się z tłumu i może w pochmurną polską zimę kogoś rozweseliłam.

Skąd się w ogóle bierze ten dziwny trend do wtapiania się w tłum? Moda modą, ale wszyscy nagle stajemy się klonami. Czy to PRL, w którym nie było pomarańczy, ciuchów z Zachodu, kolejek? Cóż, komunizm minął, w sklepach mamy wszystko od bananów po drogie płaszcze, a ludzie byli i są konformistami. Ech… może ktoś z was mi to wytłumaczy?